"Rzeczpospolita" - 05.09.2002

Ojcu Rydzykowi udalo sie stworzyc "kosciol" w Kosciele. Tego problemu nie da sie rozwiazac tanim kosztem

Glowa w mur

Ojcu Rydzykowi udalo sie stworzyc "kosciol" w Kosciele. Tego problemu nie da sie rozwiazac tanim kosztem

Polscy biskupi chca uchodzic za tych hierarchow Kosciola powszechnego, ktorzy w sposob integralny i calosciowy przyjmuja nauczanie Jana Pawla II. Ba, chca byc postrzegani jako ci pasterze, ktorzy natychmiast przekuwaja papieskie nauczanie w czyn. Musi wiec zastanawiac, ze w rodzimym Kosciele Jana Pawla II, papieza, ktory jako pierwszy przekroczyl prog synagogi i meczetu, demaskatora wszelkiego rodzaju nacjonalizmow i ksenofobii, powstalo i dziala katolickie Radio Maryja, ktorego dzialalnosc i gloszone tresci w zasadniczy sposob kloca sie z tym, czego naucza Jan Pawel II.

Halasliwe metody walki

Juz od dluzszego czasu Radio Maryja stanowi klopot dla Kosciola. Co jakis czas albo za sprawa dyrektora radia o. Tadeusza Rydzyka, albo za sprawa rozmaitych autorytetow, gloszacych swoje poglady na antenie stacji, radio powraca na pierwsze strony gazet w aurze skandalu. Skad bierze sie niemoc koscielnych wladz w poskromieniu niepokornego zakonnika?

Pierwsze objawy samowoli Radia, ktore zaniepokoily biskupow, datuja sie na 1995 r. Wowczas torunska rozglosnia - mimo powsciagliwego stanowiska Episkopatu - wiodla prym w ostrej kampanii przed wyborami prezydenckimi. Ojciec Rydzyk w programie telewizyjnym powiedzial, ze Jacek Kuron jest odpowiedzialny za zbrodnie stalinowskie. Na antenie rozglosni padaly oskarzenia pod adresem Hanny Gronkiewicz-Waltz o to, ze "jest Zydowka i wyszla za maz dopiero niedawno".

Kardynal Glemp komentowal: "Balbym sie uzyc slowa »klamstwo«, jest to przechyl w kierunku emocji". Natomiast w oswiadczeniu Komisji Episkopatu ds. Srodkow Spolecznego Przekazu, podpisanym m.in. przez jej przewodniczacego bp. Alojzego Orszulika, czytalismy: "Sekretariat Episkopatu (…) zwrocil sie do odpowiedzialnych za to Radio z prosba o sprostowanie nieprawdziwych informacji. Z bolem stwierdzamy, ze jak dotad, brak na te prosby pozytywnych reakcji". Jedyna forma reakcji byly bowiem coraz czesciej pojawiajace sie na falach rozglosni ataki na niektorych biskupow - przede wszystkim na niekryjacego krytycznego stosunku do Radia owczesnego sekretarza Episkopatu bp. Pieronka.

Postawa o. Rydzyka, a takze wielu osob z Rodziny Radia Maryja, stala sie przedmiotem obrad Konferencji Episkopatu jesienia 1997 r. Owocem obrad byl list prymasa, wystosowany do prowincjala zakonu redemptorystow o. Edwarda Nocunia. Kardynala Glemp wyrazil w nim swoje zastrzezenia, co do "metodycznych uchybien wspolpracy koscielnego Radia Maryja z hierarchia Kosciola, w tym takze z wlasnymi przelozonymi, i poslugiwania sie halasliwa metoda walki". Prymas podkreslil, ze innym jeszcze powodem braku wspolpracy o. Rydzyka z Kosciolem hierarchicznym "jest pozornie duza samodzielnosc dyrektora Radia, a faktycznie jego izolacja i osamotnienie".

Prywatna opinia prymasa

Wydawac by sie moglo, ze publiczny apel prymasa doczeka sie zadowalajacej reakcji i skonczy samowole o. Rydzyka. Tymczasem po lekturze listu prowincjal redemptorystow oswiadczyl: "Przekazuje naszemu wspolbratu, o. Tadeuszowi Rydzykowi, wyrazy braterskiej solidarnosci, co czynie z radoscia, pozdrawiajac w Chrystusie Odkupicielu. Sursum corda!". Czlonkowie Rodziny Radia Maryja twierdzili natomiast, ze list kard. Glempa wyraza jego prywatne opinie i nie zawiera stanowiska calego Episkopatu.

Pojawily sie nawet sugestie, iz prymas zostal "zmuszony" do napisania listu albo ze dostal sie on do mediow wbrew woli autora. Biskup Tadeusz Pieronek twierdzil, ze "byloby lepiej, gdyby [list] wystosowal caly Episkopat". Zas o skutkach interwencji prymasa mowil: "List odniosl jakis skutek, choc nie tyle w sferze poprawy grzesznika, ile wplywu na opinie publiczna. On stworzyl nowa swiadomosc. Dawniej Kosciol uwazal, ze trzeba przymknac oko na to, co w Radiu Maryja jest zlego. Probowal mierzyc, ile jest tam procent dobra, a ile zla. Ale przeciez do szklanki wody wystarczy wlac pare kropel trucizny, by mieszanina okazala sie trujaca".

Podejmowane dotad przez wladze koscielne proby zmiany stylu i jezyka prezentowanego na antenie rozglosni nie doczekaly sie rozstrzygniec zgodnych z wola hierarchow. Ojciec Rydzyk, wbrew zawartej w liscie prymasa sugestii ("aby nie powstawaly bledy po prostu z ludzkiego przemeczenia"), nie wzial dluzszego urlopu, a Radio Maryja, ktore wczesniej (znow wbrew woli Episkopatu) aktywnie uczestniczylo w kampanii przed wyborami parlamentarnymi, wprowadzajac na Wiejska kilkunastu poslow i senatorow, tym razem bardzo zdecydowanie zaangazowalo sie w kampanie przeciwko reformie administracyjnej kraju. Radio nie odpuscilo tez ostatnich wyborow parlamentarnych, a pod skrzydlami o. Rydzyka powstala sila polityczna, ktorej na imie Liga Polskich Rodzin. Partia wprowadzila do Sejmu kilkunastu poslow. Co jest zarazem swiadectwem fiaska misji zespolu czterech biskupow, ktory powstal przy Episkopacie do spraw "duszpasterskiej troski o Radio Maryja".

"Jozef" czy "Maryja"

Kiedy przeglada sie historie konfliktu stacji z Episkopatem, trudno oprzec sie wrazeniu, ze hierarchowie wala glowa w mur. Stacja nie chce zmienic swojego oblicza i wyrzec sie ambicji politycznych ani pod wplywem prosb, ani grozb.

Jednak narastajaca samowola Radia Maryja, jak rowniez niesubordynacja o. Ryzyka sprawily, ze ksiadz prymas po raz kolejny podjal probe okielznania torunskiej stacji. "Zadna instytucja koscielna, nawet znana, zasluzona i ceniona czy nawet charyzmatyczna nie moze bez zgody biskupa na terenie jego diecezji organizowac nabozenstw, konferencji lub innych form nauczania religijnego" - napisali kard. Jozef Glemp i jego biskup pomocniczy Piotr Jarecki w specjalnym dekrecie rozeslanym do wszystkich proboszczow archidiecezji warszawskiej. W ten oto sposob prymas jako ordynariusz korzysta z przyslugujacego mu prawa i stawia warunki: jesli do 1 pazdziernika szef rozglosni nie poprosi o zgode na dalsze dzialanie biur Radia Maryja na terenie archidiecezji warszawskiej, zostana one zamkniete.

Ale jest jeszcze inny, moze wazniejszy powod stanowczej decyzji kard. Glempa. Otoz Radio Maryja prowadzac swoje biura zagarnialo niemala czesc pieniedzy z datkow skladanych przez wiernych. To z kolei uderzalo i uderza w dzialalnosc Radia Jozef, ktoremu patronuje kard. Jozef Glemp. Co prawda przez ostatnie kilka lat stacja uzyczala swojej czestotliwosci katolickiej sieci Plus, ale nie jest tajemnica, ze prymas nie byl zadowolony z tej wspolpracy. Stad powolany dzis przez prymasa Instytut Archidiecezji Srodkow Przekazu, ktory ma sie zajmowac promowaniem i gloszeniem nauki Kosciola. Stad list pasterski, czytany w ostatnia niedziele we wszystkich parafiach archidiecezji, w ktorym kard. Glemp apeluje o datki na Radio Jozef, a takze o tworzenie kol tej stacji, ktorej ma patronowac Akcja Katolicka, oczko w glowie bp. Jareckiego.

Katolicki duch

Kardynal Glemp postawil sobie ambitny cel: upiec dwie pieczenie na jednym roznie. Z jednej strony ujarzmic biura Radia Maryja i zmusic do wspolpracy o. Rydzyka, z drugiej, zapewnic finansowe zabezpieczenie dla wlasnego Radia Jozef. Czy ten plan moze sie udac? Byc moze w archidiecezji warszawskiej, ale na pewno nie w calym kraju. Po pierwsze, wsrod biskupow polskiego Episkopatu znalezc mozna takich, ktorzy otwarcie popieraja Radio Maryja. Po drugie, niektorzy biskupi, na przyklad archidiecezji krakowskiej czy diecezji torunskiej juz oswiadczyli, ze z pomyslu prymasa nie skorzystaja. A wiec szkodliwa dzialalnosc Radia Maryja, czyli "leperryzm w Kosciele", wedle okreslenia bp. Pieronka, nie zostanie skutecznie ukrocona.

Sek jednak w tym, ze kolejna burza wokol torunskiej stacji milczeniem zbywa sprawe najwazniejsza - osobe o. Rydzyka i jego publicznie gloszone przekonania. A przeciez zakonnikowi udalo sie przekonac duza czesci wiernych, ze antysemityzm, ksenofobia czy szerzenie nienawisci nie kloca sie z byciem katolikiem w Polsce. Ba, wedle stacji prawdziwy katolik musi byc eurosceptykiem, nacjonalista, musi nienawidzic zydow i masonow itd. Dlatego myli sie raczej bp Pieronek, kiedy sugeruje, ze Radio posiada "katolickiego ducha", a naganne sa tylko dzialania stacji niezgodne z prawem kanononicznym. Przeciwnie: gdyby Radio Maryja posiadalo ducha katolickiego, nigdy na jego falach nie uslyszelibysmy antysemickich czy antyeuropejskich tresci.

Dzis jest to mozliwe, gdyz o. Rydzykowi udalo sie stworzyc "kosciol" w Kosciele. Ludzi sie ten, kto sadzi, ze problem, jakim dla Kosciola jest torunska rozglosnia, bedzie mozna rozwiazac tanim kosztem. Na to jest juz za pozno. A koszty, jak pokazuje historia, beda rosly tym bardziej, im bardziej Episkopat bedzie uciekal od podjecia trudnych i z pewnoscia dla sporej czesci polskich katolikow bolesnych decyzji. Ale coz poczac, skoro nauczania papieza nie da sie pogodzic z przekonaniami o. Rydzyka, tak jak nie da sie pogodzic wody z ogniem.

JAROSLAW MAKOWSKI

Autor jest publicysta "Tygodnika Powszechnego".


 Powrot do strony glownej
Powrot do strony - Prasa o Rydzyku

E-mail
 

(C) Marek Klodarczyk